wtorek, 20 stycznia 2015

Studia w teorii

Zbliżający się nieuchronnie koniec przedostatniego semestru licencjatu zmusił mnie do refleksji na temat sensu tego całego przedsięwzięcia. Jak dobrze pójdzie to za pół roku dostanę dyplom, a w internetowych ankietach będę mogła szczerze zaznaczyć, że mam wykształcenie „wyższe”.
Jednak do końca nie wiem co się zmieniło przez te 3 lata. Uczyłam się do egzaminów, czytałam o typach rodzin, zaburzeniach w rodzinie, pomocy społecznej, problemach etycznych, poznałam trochę psychologii od strony bardziej profesjonalnej (nie, artykułów na onecie nie zaliczam do tej kategorii).No i w CV będę mogła sobie wpisać ukończone studia, a w teorii +100 do znalezienia pracy. Niekoniecznie w zawodzie. Bo według tego co mówią będę asystentem, doradcą rodziny.
Załóżmy, że znajduję tą pracę w zawodzie. Przychodzi do mnie rodzina. Mówię „dzień dobry” i co dalej? Nagle okazuje się, że nie wiem jak z takimi ludźmi rozmawiać! Ale przecież uczyłam się na studiach różnorodnych teorii, twierdzeń, typów i poglądów, co sesje pisałam po 7 egzaminów z rzeczy, których musiałam się nauczyć na pamięć. Lecz pośród tego nie było nic co by mi pokazało jak się obchodzić z taką prawdziwą, żywą osobą z problemami. Jak z nią rozmawiać, co jej mówić, od czego zacząć spotkanie. Przecież nie zacznę od tematu rozwoju psychologicznego człowieka, albo cech rodziny dysfunkcyjnej, bo chyba nie o to w tym chodzi.
Poprzednie roczniki miały obowiązkowe praktyki, lecz z tego co wiem Uniwersytet w żaden sposób nie próbował pomóc znaleźć praktyk, które byłyby przydatne do czegoś. Oczywiście oferta praktyk jest bardzo bogata, ale nie dość, że ciężko się na nie dostać to w dodatku związane są bardziej z szeroko pojętą polityką społeczną, a nie z naukami o rodzinie. Poza tym skoro nie mamy obowiązku zaliczenia praktyk to nikt nie będzie chętny do pomocy w znalezieniu odpowiedniego miejsca do zdobycia doświadczenia w zawodzie.
Więc cóż, po skończeniu licencjatu nasza piątka (tak, mam 5 osób na roku :D ) zostanie rzucona na głęboką wodę i jeśli, którejś z nas przyjdzie do głowy szukanie pracy w zawodzie to będzie musiała się nieźle napracować, żeby przekonać potencjalnego pracodawcę do swoich umiejętności.
Na wielu kierunkach w tej chwili widać kult teorii. Bo po co komu praktyka skoro i tak nie znajdziemy pracy w zawodzie?
Mam wyższe wykształcenie, znam różne rodzaje czegoś tam i wiem kto wymyślił taką i taką teorię. Niestety nie mam pojęcia jak pani pomóc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz