piątek, 8 kwietnia 2016

Sens w sensie bez sensu

Ostatnio parę osób wspomniało o moim blogu. O blogu o którym sama zapomniałam...
A może chciałam zapomnieć?
Chciałam zapomnieć bo okazało się, że jestem mniej kreatywna i bardziej ograniczona umysłowo niż mi się wcześniej wydawało.

Nie wiem o czym pisać! 

Moje życie jest nudne, jak pamiętniki rybek akwariowych, które opisywałam w gimnazjum (niestety... a może stety? blog ten nie istnieje od wieeeelu lat bo jak się nie logujesz to kasują. i nie ma zmiłuj.)

Lubię pisać, ale pisanie dla samego pisania będzie jakąś chorą grafomanią.
Poza tym...

Nikt tego nie czyta!

Nie mylę się prawda? A jak się mylę, to mi udowodnij, że jest inaczej!
Ha!
Czyli jednak się nie mylę, a to pisanie jest jak gadanie do ściany. Póki nikt tego nie widzi jest spoko, ale gorzej jak ktoś nas na tym przyłapie, wtedy to już obciach.
Taki sam jak pisanie bloga, którego nikt nie czyta.

W związku z czym, moje drogie kociaczki, mam do was prośbę:
POKAŻCIE ŻE JESTEŚCIE!

Przyznam, ze potrzebuję motywacji i pewności, że nie "gadam do ściany".
Wystarczy nawet kropka w komentarzu. A najlepiej jakieś propozycje lub sugestie o czym chcielibyście się dowiedzieć, przeczytać lub przynajmniej wystawić okejkę, bo to dla niektórych może być szczyt możliwości.

No to:

3...2...1...

K L I K




5 komentarzy: